• Wpisów:8
  • Średnio co: 345 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:19
  • Licznik odwiedzin:33 718 / 3111 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Siedząc tak z maseczką na włosach, w szerokich dresach, pijąc herbatę nasuwa się myśl co się z stało z porą roku która według kalendarza rozpoczyna się za dwa dni. Jest grudzień, minęła połowa grudnia i właśnie teraz powinien pojawić się post pochwalny ku zimie, a właściwie jak w zwyczaju powinien się on się pojawić na początku tego miesiąca, ale gdzie jest śnieg? gdzie jest ujemna temperatura? i przede wszystkim gdzie jest świąteczna atmosfera? pięknie oświetlone witryny okien sklepowych, oraz te ozdobione kolorowymi lampkami domki jednorodzinne zwykle zapowiadały święta już na miesiąc przed, w tym roku mam wrażenie że ktoś o tym zapomniał, albo mój wzrok mnie zawodzi. W każdym bądź razie atmosfery świąteczno-zimowej nie poczułam. Jedyną zaletą jest to że wychodząc z domu nie wygląda się jak eskimos w kilku bluzach pod ciepłą puchową kurtką, i grubym szalikiem (oczywiście żartuję), jednak z chęcią zamieniłabym temperaturę z plus ośmiu stopni do minus ośmiu, a deszcz na śnieg- szkoda że to nie możliwe. Trudno tylko zrezygnować z otulania się grubym kocem, z kubkiem gorącej herbaty z miodem w rękach, jak to mam w zwyczaju. No cóż życzenia życzeniami, ale kto wie może jeszcze przyjdzie tak czas że będę miała dość zimy(raczej nie możliwe). Zaczęła się przerwa świąteczna- czyli więcej czasu. A więc do zobaczenia w przeciągu paru dni.
 

 
Witajcie, przepraszam za moją dłuuugą nieobecność, niestety laptopy nie są nieśmietelne, i tak właśnie mój trafił na ponad miesiąc do naprawy, ale jest z powrotem i jestem ja. Ostatnie popołudnia prawie dwóch miesięcy spędziłam na siłowni... Tak ja i siłownia, brzmi to śmiesznie jak i pewnie wygląda, jednak od kiedy pojawiłam się tam pierwszy raz, bywam tam przynajmniej trzy razy w tygodniu. Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie na siłowni, czasem biegałam czasem chodziłam na basen, jednak zawsze wyobrażałam sobie to jako miejsce gdzie chodzą sami zbudowani mężczyźni czy chude laski które na widok dziewczyny o przeciętnej figurze wywracają oczami. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona i zanim koleżanka namówiła mnie aby pójść z nią minęło sporo czasu, w końcu jej się udało i obie tego nie żałujemy. To nie tak że teraz moje życie zmieni się i zostanie tylko siłownia, ale traktuję to jako relaks, a dodatkowo wysiłek fizyczny powoduje szczęście, tak zawsze słyszałam, a teraz? sama się o tym przekonałam. Naprawdę polecam przełamać lęk przed siłownią, nic do stracenia. Do zobaczenia już niedługo
 

 
Witam, jestem znów i kontynuuję mój ostatni wpis. Miniony tydzień był bardzo męczący, praktycznie codziennie w szkole pisałam kartkówki, sprawdziany, diagnozy a do tego dostawałam zadania domowe na zrobienie których jeden dzień to za mało. Jedynym moim relaksem był wypad na basen. Skupiłam się też na czytaniu książki, o której zaraz napiszę, i po którą warto sięgnąć. Siedząc tak tutaj i pisząc tę notkę,mam ochotę wspomnieć jak dobrze jest podróżować do szkoły autobusem, w ciągu tych 15 minut drogi z słuchawkami na uszach obserwując to co dzieje się na zewnątrz, człowiek ma w głowie tysiąc myśli na minutę, i tak naprawdę na żadnej z nich nie może się skupić na dłuższą chwilę ponieważ kolejna myśl przychodzi po sekundzie. To dziwne ponieważ poranek jak dla mnie to czas kiedy mam wrażenie że mój mózg działa na śpiąco.I tak napisałam że jedna myśl przychodzi po drugiej, jednak o tej porze (około 7.30) nie jestem w stanie napisać ani jednego zdania, dlatego wszystkie moje wpisy pojawiają się wieczorami. A wracając do oczekiwanej treści wpisu, książka którą przeczytałam ostatnio to "Wyspa motyli" Coriny Bomann. Mimo że pierwsza część książki nie zrobiła na mnie większego wrażenia to już drugą czytałam w każdej wolnej chwili. Opisana jest w niej historia Diany-dziewczyny która za zadanie od umierającej ciotki dostała rozwiązanie rodzinnej zagadki, przy okazji poznaje kogoś kto zmieni jej życie, w momencie kiedy najbardziej tego potrzebuje.



A teraz znowu kosmetyk do włosów których mam już zdecydowanie za dużo, jednak ten nabyłam przez nieuwagę. Wybierając tą odżywkę do włosów przez cały czas byłam pewna że jest to szampon, dopiero w domu okazało się ze to odżywka. Jednak nie żałuję tego zakupu ponieważ pachnie rewelacyjnie, i zapach czekoladowy utrzymuje się na moich włosach cały dzień, a do tego naprawdę ułatwia rozczesywanie. Za cały litr zapłaciłam około 12zł.




Do zobaczenia niedługo
  • awatar Adussia: Też jak dojeżdzam do szkoły, zastanawiam się nad wszystkim i wszystko obswrwuję jakby z innej persepktywy :) Zapraszam do mnie :3
  • awatar ♥ I DON'T CARE - I LOVE IT ! ♥: fajny blog! zapraszamy do nas jestesmy nowe i czekamy na twoje zdanie i wskazówki czy cos z tego bedzie!:) krytyke również przyjmiemy ;) :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam, zacznę od tego jak ciężko jest znaleźć czas na blogowanie od kiedy zaczęła się szkoła, prawda, do napisania tego postu zabierałam się tydzień,kiedy wreszcie znajdywałam czas gdy usiadłam do komputera okazywało się że ze zmęczenia nie potrafiłam skleić zdania. Jednak to dziś tak wyczekiwany weekend i sobota dzień który mogę cały przeleżeć w łóżku bez żadnych konsekwencji, i tak właśnie dziś wreszcie dodaję post który planowałam. Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na testowaniu różnych nowości kosmetycznych, które naprawdę polecam wypróbować. Zacznę od mlecznej maski do włosów która jest absolutnym must have. Zadaniem maski jest odżywienie, nawilżenie i wzmocnienie włosów,i takie efekty widziałam już po pierwszym użyciu. Jednak największą jej zaletą jest zapach- waniliowy budyń. Maskę tę nakładam razy w tygodniu na pół godziny przed umyciem.

drogeria lux około 17zł
Kolejnym kosmetykiem, również do włosów jest termoochronny spray do włosów. Postanowiłam go wypróbować ponieważ od codziennego prostowania moje włosy przypominają kupę siana. Mam wrażenie że po spryskaniu włosów, nabierają one gęstości, sama nie wiem jak chroni on moje włosy przed wysoką temperaturą, jednak widzę jego działanie.

AVON około 15 zł
Uniwersalny balsam, który mimo że nie jest odkryciem minionych dwóch tygodni to jednak mogę powiedzieć że odkryłam go na nowo. Ostatnimi czasy coś bardzo dziwnego działo się z moimi ustami, ciągła zmiana temperatur i wilgotności spowodowały że przypominały one pustynię w suchej porze. Tak jak zapominam o posiadaniu wielu rzeczy, zapomniałam i o nim i całe wakacje spędził w szufladzie z rzeczami „na wszelki wypadek”, niedawno ten „wypadek nadszedł” i dzięki Bogu przypomniałam sobie o tym kosmetyku. Wystarczył tak naprawdę jeden dzień używania, i moje usta powróciły do życia. Oprócz tego że świetnie nawilża ma też wspaniały zapach.

AVON około 12 zł
Niestety z powodu puźnej już pory, kiedy mój mózg przestaje pracować nie dokończę teraz wpisu, ale obiecuję że w ciągu kilku dni pojawi się część druga. do zobaczenia
 

 
Wachania mojej motywacji są jak: "Już do końca życia zostanę grubą brzydką kobietą, na którą nikt nie spojrzy, kobietą zatruwającą wszystkim życie. GDZIE JEST MOJA CZEKOLADA?" lub "o tak jeszcze parę miesięcy ćwiczeń i diety i będę idealna. IDĘ POĆWICZYĆ" w momentach przygnębienia, używam kilku sztuczek przywracających moją motywację:
1.Na moim telefonie znaleźć można 50% moich zdjęć i 50% zdjęć mojego wymarzonego ciała.
2.Przypominam sobie jak spacerując po mieście pożeram wzrokiem te "idealne" dziewczyny.
3.Atrakcyjne ciało=atrakcyjny wygląd, atrakcyjny wygląd=lepsze szmopoczucie.
4.Teledysk który mnie motywujeiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/LwZBh7dwQJA" frameborder="0" allowfullscreen>
5.Piosenka która mnie motywujeiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/0QeZarh0cO8" frameborder="0" allowfullscreen>
6.Nic tak nie motywuje jak myśl że kiedyś to inni będą Cię mijać na ulicy z myślą "idealna"
Jednak "idelaność" jest pojęciem względnym dla każdego, tak jak każdy ma swoją własną motywację, swój ideał i cel do którego dąży w różnym stopniu zależnie od poczucia własnej wartości. Ciało nie ukazuje wnętrza!
kilka motywatorów z mojego telefonu





zdjęcia-internet
 

 
Ostatnio wypróbowałam własnoręcznie robioną oczyszczającą maseczkę z malin, efekt był rewelacyjny, nigdy bym nie przypuszczała że zadziała, jednak z nadmiaru czasu wypróbowałam, i nie żałuję.Wszystko zawdzięczam mojej babci która specjalnie dla mnie zostawiła stronę z gazety z przepisami na domowe kosmetyki z owoców. W miseczce widelcem pogniotłam pół szklanki świeżo zerwanych malin i wymieszałam z ubitym białkiem, wszystko nałożyłam na wcześniej oczyszczoną twarz i trzymałam 15 minut następnie spłukałam letnią wodą. Moja twarz była oczyszczona ale nie podrażniona, jak zwykle po kupnych maseczkach.Polecam
  • awatar kolekcjonerka słów: Nie wiedziałam, że mają takie działanie. Maliny tak uwielbiam, że by szkoda mi ich było robić z nich papki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś przypada 1000 dzień prowadzenia przeze mnie tego bloga, z tej okazji planuję na nim wiele zmian które już powoli wprowadzam-znikną stare wpisy, zamiast nich pojawią się nowe ciekawsze, postaram się pisać je częściej. To tylko jedna ze zmian. Wpisy nie będą ograniczały się do jednego tematu ale będą dotyczyć wielu sfer życia. Mam nadzieję że mój blog nadal będzie cieszył się zainteresowaniem i popularnością. Zapraszam do czytania. Cherry flower